O mnie

poniedziałek, 26 marca 2018

Lato kwiatów - Otmuchów 06.07.91

  " ( ... ) Eleni śpiewała przez półtorej godziny.
             Ludzie oczywiście nie chcieli Jej wypuścić ze sceny.Bisowała chyba z siedem razy.
     Poza tym w pewnej chwili publika zaczęła wrzeszczeć : " Bouli ! Bouli ! " 
   Eleni nie pamiętała słów , muzycy nie mieli nut,  program koncertu  jak i półplayback nie przewidywał tej piosenki.
   Ale zaśpiewała! Zaśpiewała sam refren a capella! Piękne to było.
   Po występie Eleni stwierdziła, że chyba musi nauczyć się słów  " Bouli " .
                 
                    ( koncertowymi wspomnieniami podzieliła się Dorotka Plajstek )

Koncert Eleni w Bełchatowie 08-03-1995

   Po niemal dwóch latach, dnia 8-go marca Eleni odwiedziła Bełchatów.
   Do kalendarza najpiękniejszych wspomnień wpisałam ten cudowny dzień,
   pełen takich wrażeń, które mozna sobie wymarzyć.
   W takich chwilach , już nic więcej nie chce się od zycia, poza tym, by one trwały wiecznie.

   Po koncercie usłyszałam pewne stwierdzenie od osoby, która po raz pierwszy zobaczyła
   Eleni na żywo, pierwszy raz była na koncercie, a mianowicie to, że żadna płyta,
   ani kaseta, a nawet telewizja, nie odda tej atmosfery i nie dostarczy takich przezyć
   jak sam koncert. To jest coś wspaniałego, co nawet trudno ująć słowami, a chce się
   powiedzieć tak wiele, jak cudowna jest Eleni.

   Dla mnie , jak również dla wielu z Was, te uczucia nie są obce i to jest prawda, by je poznać
   trzeba choć jeden raz taki koncert przeżyć.

   Nie pierwszy raz poznałam właśnie taki szczęścia smak, to nawet gdybym po raz setny była na koncercie
   Eleni to nadal będzie on dla mnie czymś nowym. Tak samo me serce zawędruje do stóp Eleni,
   tak samo będę słuchać Jej piosenek z zapartym tchem, każdej nutki, każdego słowa.
   
  Jak Dzień Kobiet, to Dzień Kobiet, w tym święcie i koncercie wzięły udział me przyjaciółki : Wandzia , Tamara, Marysia
  i Danusia.
  Eleni zaprezentowała następujące piosenki:
  * Trzeba żyć
  * Muzyka twoje imię ma
  * Na wielką miłość
  * Na miłość nie ma rady
  * Ze świata wszystkich stron
  * Tylko w twoich dłoniach
  * Wiązanka greckich melodii
  * Sto perigiali
  * Zorba
  * Dla ciebie jestem ja
  * Dlaczego radość jest ze szkła
  * Po słonecznej stronie życia
  * Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca
  * Do widzenia, mój kochany
  * Alleluja, miłość twa
  * Ave Maria (Bach - Gounod)
  * Nim świt obudzi noc 
  * Athina
  * Przez ile dróg

  Jak widzicie , nie zabrakło wspaniałej " Zorby " - taniec Eleni wzbudził tak wielki podziw i aplauz, że Eleni bisowała
  taniec.
  I tak piosenka za piosenką, czas nieubłaganie mijał.
  Jeszcze jeden bis, jeszcze wręczenie kwiatów i już ostatnia piosenka, którą Eleni zaśpiewała razem z publicznością.
  Wandzia, Tamara i ja mogłyśmy spędzić jeszcze trochę czasu z  Eleni po koncercie w garderobie, ale nie tylko.
 Kolejne przeżycia tego wieczoru były również czymś pięknym, tym co całym sercem zawdzięczamy Eleni.
  U mnie czekała kolacja dla wspaniałych Gości, którą przygotował mój mąż (przede wszystkim ulubione przez Eleni 
   schabowe ) - a Jego przeżycia nie były mniejsze od moich i nie mniejsza była radość z tak sympatycznie
   spędzonego czasu.

  Chwilo trwaj wiecznie - lecz ona trwać nie może a to co piękne zbyt szybko się kończy i nic w tym nie pomoże.
  Ale wrócą takie dni, tka jak wracają wspomnienia, bo wspanialszej od Eleni na tym świecie nie ma !!!
                      
    *** koncert i wieczór po koncercie wspominała 
Basia Jaszczak***

   Eleni ten dzień upamiętniła takim oto wpisem do pamiątkowej księgi fan klubu " Lovers "
             
                                                                  

       
    



 

Koncert pomocy

" Widownia zapełniona była do ostatniego miejsca.
Cichły rozmowy wśród publiczności, gdy nagle burzliwe brawa powitały wchodzącą na estradę Eleni.
Popłynęły pierwsze dźwięki znanej i lubianej melodii.
Z minuty na minutę poddawałem się całkowicie nastrojowi i czarowi piosenek. Chwilowe humoreski w wykonaniu p. Kostasa dodawały uroku specyficznemu nastrojowi.
Byłem oczarowany wrażliwością i delikatnością Eleni. Przy piosenkach Gwiazdy publiczność relaksowała się i odnosiła wrażenie jakby była specjalnie wybraną publicznością, gdyż Eleni z ogromnym szacunkiem i wrodzoną estetyką artystyczną zwracała się do wszystkich przybyłych na koncert. Nie tylko nastrój spokoju i delikatności spłynął na widownię podczas koncertu. Każdy z słuchaczy otrzymał od Tej skromnej i kruchej ( wydawałoby się ) piosenkarki - ogromną siłę ducha i woli. To " coś " było naprawdę wspaniałe - jakby niewidoczna emitowana z estrady. Na bok odchodziły smutki, cierpienia ból. Podświadomie wracała pewność, sens wszelkich zmagań z przeciwnościami losu.
Publiczność okazywała swą radość poprzez czynny udział w śpiewaniu razem z Eleni.
Koncert był charytatywny i przeznaczony dla dzieci niepełnosprawnych z Bełchatowa.
W końcowej cześci koncertu popłynęły łzy wdzięczności ,wzruszenia i szczęścia.
Dzieci niepełnosprawne przygotowały króciutką część artystyczną, dedykowaną Eleni.
Zaszkliły się oczy p.Prezes Koła Dzieci Niepełnosprawnych , gdy na ręce Eleni składała bukiet kwiatów.
Popłynęły łzy wzruszenia wśród publiczności. Te łzy radości , wdzięczności i nieobojętności na ludzki los spowodowała skromna a wielka ELENI.
Nigdy nie zapomnę tego koncertu. Nigdy nie zapomnę , że są ludzie, którzy mimo własnych kłopotów czy nieszczęść spieszą z pomocą innym. Bardzo głęboko w sercu będę nosił wdzięczność dla Eleni , oraz tych, wszystkich, którzy spowodowali , że mogłem płakać ze szcześcia.
Z całego serca życzę wszystkim , którzy przyczynili się do tych łez aby na Waszej drodze życia , także znaleźli się ludzie którzy bezinteresownie pośpieszą Wam z pomocą.
Z całego serca wszystkim dziękuję
Krzysztof Miller
****
Proszącej dłoni - nie odpychasz,
rozdajesz dobro, uśmiech i radość,
pozostawiasz po sobie siłę ducha
i chęć życia, sprawiasz, że znów
wierzymy w swą szczęśliwą gwiazdę 
  Kochanej Eleni
wdzięczne Dzieci Niepełnosprawne
z Bełchatowa
****
Przyjacielu, czy wiesz jak wygląda dzień,
którego nie możesz zobaczyć?
Czy wiesz jak odczuwa się spacer
bez stąpania po ziemi ?
Czy wiesz jak brzmi muzyka,
której nie słyszysz?
Czy rozumiesz myśli,kłębiące się
w innej rzeczywistości ?
Czy wiesz jak boli inność?
I czy wiesz jak radosne wdzięcznością 
są serca, którym dajesz nadzieję na odrobinę spełnienia ?
PRZYJACIELU - DZIĘKUJĘ "
**********
Koncert ten odbył się 10 listopada 1995 w Bełchatowie.
Koncert był zorganizowany przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Stowarzyszenie Wyższej Użyteczności Koło Pomocy Dzieciom o Niepełnej Sprawności Ruchowej w Bełchatowie
przy pomocy Fan-Clubu Eleni " Lovers " w Bełchatowie ( w zasadzie wszystko z ramienia klubu zorganizowała i zrobiła Basia Jaszczak )

Koncert w Parczewie 24 czerwca 2008 r wspomina Iza

24.06.2008, Parczew
Koncert był piękny. Zaczął się z niewielkim opóźnieniem, a tuż przed Eleni jedną piosenkę, zatytułowaną "Modlitwa" zaśpiewała czternastoletnia Ilona, jak określił ją ksiądz, prowadzący koncert: "nasza parafialna gwiazdka". Kiedy na specjalnie na tę okazję przygotowaną "scenę" weszła Eleni, została powitana gromkimi brawami. "Sceną" była konstrukcja-podwyższenie służące temu, by Eleni była lepiej widoczna. Jednak ludzi w Bazylice było tylu, że sądzę, iż mniej więcej 70% nie widziało nic lub prawie nic. Chyba pierwszy raz na Jej koncercie oglądanym na żywo widziałam aż takie tłumy. Kościół był ogromny, a i tak człowiek stał na człowieku. Ale spodziewałam się, że będzie pół Parczewa i jeszcze trochę okolic. Parczew to mała miejscowość, a jak mówi Eleni: "Najbardziej lubię koncerty w małych miejscowościach, bo tam ludzie tak bardzo czekają". I rzeczywiście ten nastrój dało się wyczuć. Ja co prawda nie miałam jakiegoś bardzo dobrego miejsca, co widać na zdjęciach, robionych zza stojaka z oświetleniem, ale większość miejsc było znacznie gorszych. Pewien bałagan wkradł się też przez to, że księża po mszy, która odbyła się o godz. 18.00 położyli karteczki z napisem zarezerwowane na około 30(!) najlepszych ławkach (to strasznie dużo; w Warszawie byłam w kościołach na dwóch koncertach Eleni i na jednym z nich zarezerwowanych było 6 ławek a na drugim nie było takowych). Oczywiście później okazało się, że księża dla których te ławki miały być zajęte zmieścili się na trzech czy czterech z nich:) Ale i tak najlepsze miejsca to były te stojące:)
A w związku z tą wypowiedzią Eleni dotyczącą koncertów w małych miejscowościach to wydaje mi się, że faktycznie klimat tam panujący bardziej Jej odpowiadał niż ten, który panuje na koncertach w dużych miastach. To był mój pierwszy koncert Eleni w małym miasteczku, wcześniej byłam tylko na koncertach w Warszawie i raz w Lublinie (fantastyczne wydarzenie, z którym wiąże się mnóstwo pięknych przeżyć i wrażeń). I odniosłam wrażenie, że w Parczewie Eleni była chyba mniej stremowana, bardzo dużo żartowała, mówiła anegdotki:) Podczas koncertu, który rozpoczął się pieśnią: "Maryjo, śliczna Pani" mieliśmy okazję usłyszeć  też: "Dla ciebie jestem ja", "Tylko w twoich dłoniach", "Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca", "Przystań pod gwiazdami", "Po słonecznej stronie życia", "Athina", "Coś z Odysa", "Nie czekam na miłość", "Pod żaglami piosenki", ale też "Nie można żyć bez światła", "Nic miłości nie pokona" czy "Ave Maria". A na koniec wspólnie zaśpiewaliśmy "Barkę". Chyba po raz pierwszy usłyszałam też na żywo "Aspri mera", z czego jestem bardzo zdowolona, bo wcześniej tę piosenkę słyszałam tylko podczas transmisji koncertu promującego płytę "Coś z Odysa" w studiu Lutosławskiego.
W trakcie koncertu była też mała przygoda. Mianowicie kiedy Eleni śpiewała już końcówkę "Nie czekam na miłość" w głośnikach oprócz muzyki dało się też słyszeć bardzo głośne, miarowe dudnienie. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje i ja już zaczynałam się bać, że to będzie ostatnia piosenka. Na szczęście tak się nie stało, a księża zaistniałą sytuację tłumaczyli tym, że włączyły się dzwony na kościelnej dzwonnicy. Ale wszystko sprawnie zostało przywrócone do normy i koncert mógł odbywać się dalej.
Kiedy Eleni skończyła śpiewać, ksiądz prowadzący przeprowadził z Nią króciutki wywiad, składający się z trzech pytań. Pierwsze pytanie zainspirowane było tekstami piosenek Eleni (jako, że ksiądz powiedział, iż na plebanii w ostatnich miesiącach intensywnie zapoznawano się z dyskografią Eleni:), bardzo często mówiących o miłości i brzmiało: "Czym dla Pani jest miłość?". Drugie dotyczyło wydarzeń z 94 roku, a trzecie było prośbą o jakieś zdanie na zakończenie, związane z motywem przewodnim koncertu, czyli promowaniem rodziny i wartości z nią związanych. Generalnie Eleni odpowiadała tak, jak można przeczytać w książce "Nic miłości nie pokona", ale najbardziej chyba wszystkim podobała się odpowiedź na ostatnie pytanie, kiedy to w pewnym momencie Eleni powiedziała:"Możemy się przecież kłócić, bo potem miło jest się przepraszać. Na przykład mój mąż, jak narozrabia, to zawsze pyta:. I ja wtedy wiem, że wszystko już jest w porządku":) Ksiądz prowadzący powiedział, że panowie mogą te zdania potraktować jako radę.
Później można było kupić płytę i udać się do Naszej Gwiazdy po autograf. Ale zauwżyłam tu pewną nowość. Nie wiem, czy wymyślił to p. Kostas czy może na ten pomysł wpadli księża z Bazyliki, ale tym razem można też było dostać (albo kupić?) zdjęcie podpisane uprzednio przez Eleni, dzięki czemu nie było gigantycznych kolejek po autografy po koncercie.
Ogólnie atmosfera była bardzo rodzinna i chyba wszystkim koncert bardzo się podobał, czego dowodem było zaproszenie Eleni do ponownego odwiedzenia Parczewa. A ponoć koncert w Parczewie był jedynym koncertem Eleni na Podlasiu w tym roku.

Pozdrawiam serdecznie!

W gorącą przygodę

     




       W  GORĄCĄ  PRZYGODĘ 
           ( Tria chromata )
    sł. - brak danych   muz. K. Tzokas



    Jest  gdzieś  obok  taki  świat,
    w  którym  nie  był  nikt  od  lat;
    Jest  gdzieś  marzeń  naszych  sens,
    niedaleko,  blisko  gdzieś.
    Miejsce,  w  którym  nie  ma  trosk
    choćbyś  pusty  miał  już  trzos,
    jest  gdzieś  świat  spokojnych  słońc,
    trzebaby je  z  nieba  zdjąć.
             

             W  gorącą  przygodę czas  zrobić  krok,
             wystarczy  słowo  " tak "
             Na  ścieżkę  nieznaną  wstąpimy  wnet
             i  niech  nas  goni  wiatr.
             Czy  anioł  nam  powie  dobranoc,
             czy sam  diabeł, któż  to wie?
             na pewno na wiele  odważę  się,
             gdy  będziesz obok  mnie!



   Jest  gdzieś  obok  taki  świat,
   w  którym  życie  nie  ma  wad,
   jest  gdzieś szósty  wina smak,
   niedaleko, blisko  tak.
   Jest  gdzieś  lat  straconych  sens,
   wyruszajmy  do  tych  miejsc,
   wyruszajmy  bo  już  czas,
   by  spróbować  sięgnąć  gwiazd.



        W gorącą przygodę czas zrobić krok ....

Płyń rzeko ( Gdzie brzegi szczęśliwe )






     PŁYŃ  RZEKO (Gdzie brzegi szczęśliwe)
   ( sł. Andrzej Sobczak,  muz. - brak danych )




   Nad  brzegiem  tej  rzeki,
   spokojna  jak  błękit,
   skowronki  budziłam  ze  snu,
   i  wiatr  mi  warkocze  plótł 
   z  dojrzałych  zbórz.

   A  kiedy  pod  jesień 
   dopalał  się  wrzesień,
   nad  rzekę  wołała  mnie mgła,
   bezradna  jak  pierwsza  łza
   zgubiona  w  środku  dnia.
      

         Płyń  rzeko  leniwie
         płyń  rzeko  przez  świat,
         gdzie  brzegi  szczęśliwe ,
         ty  nieś  mnie  tam.

         Płyń  rzeko  leniwie,
         jak  fala  pod wiatr,
         gdzie  wierzby  sędziwe,
         ty  nieś  mnie  tam.


   Gdzieś  w  świecie  dalekim,
   tak żal  mi  tej  rzeki,
   zgubionej,  któż  powie mi  gdzie?
   I  czasu   co  rzucił  mnie
   na  inny  brzeg.

   Zostało  wspomnienie
   gasnące  jak  cienie
    i  smutek,  a  może  i  żal,
   że  wszystko  jak  rzeka  ta
   odpłynie  kiedyś  w  dal.


           Płyń  rzeko  leniwie ....

Oprócz marzeń




          Oprócz   marzeń
      ( bark danych o autorach )



    Już  wieczoru  ciepły  blask
    w  zamkniętych  lustrach  szyb
    wypalił  się  do  dna.
    Gdzieś  nieśmiałe  iskry  dwie,
    wyjrzały  spoza  chmur
    i  sączą  nikły  blask  do  okien.
    Zmierzch  na  miasto  miękko  spadł
    i  z  nieznajomych  bram
    wypłoszył  chłodny  wiatr,
    noc  w  pajęczą  kruchą  nić
    zaplata  barwny  cień,
    więc  nie  mów,  że  chcesz  iść,
    lecz  zostań  obok mnie.
    


       Oprócz  marzeń nie  ma  nic  przed  nami,
       w  środku  miasta  tylko  my  sami.
       Oprócz  marzeń  więcej  nic  nie mamy,
       tylko  siebe  aż  po  świt.



   Już  zapadło  miasto  w  sen,
   i  już  w  bezruchu  trwa
   zmęczone  trudnym  dniem ...
   Więc niech  nocy  ciepły  puch
   otuli  wreszcie  nas,
   a  żagle  naszych  snów
   kołysze  wolno  czas.


       Oprócz marzeń ....